Aparaty Ricoh GR oczami praktyka – wywiad z Łukaszem Gawrońskim
Justyna Miodońska • 8 października 2026 • 15 min
Rynek technologiczny dotarł do momentu, w którym zawodowi twórcy coraz częściej sięgają po aparat kompaktowy: mały i niepozorny, lecz wyposażony w mnogość różnych funkcji wykorzystywanych w profesjonalnej praktyce fotograficznej. Postanowiliśmy zapytać o doświadczenia w tym temacie Łukasza Gawrońskiego – członka Związku Polskich Artystów Fotografików i kolektywu Z Bliska – który w wywiadzie dla Foto-Plus opowiedział o swojej twórczości w kontekście pracy z systemem Ricoh GR, a także o specyfikacji technicznej tej konkretnej linii aparatów.
Spis treści:
Rozmowa z fotografem Łukaszem Gawrońskim
W jakich okolicznościach sięgnąłeś pierwszy raz po aparat Ricoh z serii GR i jaki był to model? Czy ta decyzja była związana z jakimś konkretnym projektem lub wydarzeniem?
Łukasz Gawroński: Zacząłem fotografować zawodowo jeszcze w czasach świetności fotografii analogowej. Moja praktyka poruszała się przede wszystkim w obszarze fotografii studyjnej – portretu i reklamy – ale nie stroniłem również od dokumentu, reportażu i pracy poza studiem.
Dysponowałem wówczas szeregiem różnych narzędzi: od kamer wielkoformatowych i średnioformatowych, przez lustrzanki małoobrazkowe, aż po tak zwane kompakty – małe, poręczne aparaty, najczęściej z wbudowaną lampą błyskową i niewymagające ustawiania skomplikowanych parametrów ekspozycji. Takie klasyczne point-and-shoot.
Te kompakty bardzo mi odpowiadały, ponieważ nigdy celowo nie poszukiwałem tematów w fotografii ulicznej – nie planowałem czegoś na zasadzie: „dobrze, to dzisiaj idę na streeta”.
Fotografia jest dla mnie jednocześnie zawodem, sztuką i czymś, co robię dla siebie, dlatego niezależnie od tego, czy pracuję nad zleceniem, czy podróżuję zawodowo lub prywatnie, zawsze interesuje mnie to, co dzieje się wokół mnie. Zwracam uwagę na sytuacje, które nie są częścią żadnego zlecenia ani długoterminowego projektu, ale po prostu przyciągają mnie jako fotografa. I właśnie wtedy chcę mieć przy sobie mały aparat, który mogę w każdej chwili wyciągnąć i zrobić zdjęcie.
Wywoływałem tysiące negatywów, jednak w pewnym momencie ten proces zakończył czynnik ekonomiczny: aparaty analogowe często się psuły, nierzadko były produktami z drugiej ręki, wzrosły również koszty materiałów, wywoływania i skanowania.
Zacząłem więc szukać cyfrowego odpowiednika takiego narzędzia. Mój wybór padł wtedy na Fujifilm X-Pro2. Nie był to wcale mały aparat, ale odpowiadał mi jego analogowy charakter i możliwość korzystania z wymiennej optyki. Siłą rzeczy był to już trochę inny sposób fotografowania niż wcześniej.

Jakiś czas temu spotkała mnie jednak przykra sytuacja – zostawiłem X-Pro2 w miejscu, z którego odbierałem córkę z treningu. Aparat niestety przepadł bezpowrotnie. I wtedy moje myśli powędrowały w stronę GR-a, którego obserwowałem już od dawna. Był mały, dyskretny i pod tym względem znacznie bliższy tym analogowym kompaktom, z którymi kiedyś chodziłem na co dzień.
I tak właśnie zaczęła się moja przygoda z tą serią – kupiłem model GR III, a wszystkie recenzje i opinie, które wcześniej o nim przeczytałem, były tak naprawdę niczym w porównaniu z momentem, gdy wziąłem go do ręki i zacząłem z nim fotografować. Nagle okazało się, że aparat z matrycą APS-C mogę po prostu schować do kieszeni koszuli albo kurtki i mieć go cały czas przy sobie.
„Zwracam uwagę na sytuacje, które nie są częścią żadnego zlecenia ani długoterminowego projektu, ale po prostu przyciągają mnie jako fotografa. I właśnie wtedy chcę mieć przy sobie mały aparat, który mogę w każdej chwili wyciągnąć i zrobić zdjęcie.” - Ł. Gawroński
Ten aparat był dla mnie niesamowitym odkryciem, choć przyznam szczerze, że miałem już wcześniej okazję, żeby go przetestować – ale byłem oporny, nie chciało mi się uczyć menu i przeszkadzało mi też to, że nie ma w nim wizjera.
Jednak te wszystkie „ograniczenia” wynikały z siły moich dotychczasowych przyzwyczajeń, a nie dlatego, że temu modelowi czegoś rzeczywiście brakowało. Fotografując Ricohem GR, trzeba się po prostu przeprogramować na inny sposób myślenia.
Która z dostępnych funkcji w aparatach Ricoh GR jest dla Ciebie najbardziej przydatna?
Dla mnie bezsprzecznie najważniejszy jest Snap Focus, czyli funkcja, która ustawia ostrość aparatu na konkretnej odległości, z całkowitym pominięciem pracy systemu AF. W połączeniu z wybraną wartością przysłony daje mi to kontrolę nad zakresem głębi ostrości.
Snap Focus na pewno poprawia szybkość działania aparatu i nie zakłóca procesu wykonywania zdjęcia. Korzystam z tej funkcji najczęściej, aczkolwiek ona też wymaga nauki sterowania.
Czasem się zdarza, że o niej zapomnę i jeżeli przykładowo w jakiejś sytuacji pojawią się zarówno plany bliższe, jak i dalsze – a mój Snap Focus ustawiony jest na bliski dystans, który zdecydowanie preferuję – to zdjęcie się wtedy nie uda, bo aparat będzie ostrzył na metr lub półtora z danym zakresem głębi ostrości, co może być po prostu niewystarczające.

Sterowanie Snapem jest też bardzo wygodne, ponieważ na ekranie aparatu wyświetla się pomocnicza skala odległości dająca pojęcie o tym, jaki zakres głębi ostrości będzie dostępny, a mnie samemu zawsze zależy na tym, żeby wyodrębnić dany motyw z tła i nakierować odbiorcę na punkt, który jest głównym tematem zdjęcia.
W prowadzeniu uwagi widza niewątpliwie pomaga dobór odpowiedniej ogniskowej – czy w związku z tym nie przeszkadza Ci fakt, że wszystkie obiektywy w aparatach Ricoh GR są z nimi na stale zintegrowane? Jak to wpływa na Twoją pracę jako fotografa?
Prawdą jest, że obiektyw 18,3 mm na matrycy APS-C modelu Ricoh GR IV wymaga pewnej dyscypliny, zrozumienia swoich ograniczeń oraz większej świadomości pracy – bliższe plany w takiej sytuacji wymagają podejścia, więc on jak dla mnie jest ściśle dedykowany do fotografii ulicznej, rodzinnej, typu candid – i od razu ustawia nas w roli osoby, która bierze udział w wydarzeniu.
Tego wymaga właśnie opcja z bliższym planem, że jesteśmy zobligowani do uczestniczenia w jakiejś sytuacji, a fotografia jest przez to ciekawsza i bardziej autentyczna. Bliskie kadry zawsze wzmagają dynamikę w obrazie i uwypuklają to, co dzieje się na pierwszym planie względem planów kolejnych.
Warto wspomnieć, że w modelu GR IIIx pojawiła się wersja z obiektywem 26,1 mm, co w przeliczeniu na pełną klatkę daje nam ogniskową około 40 mm. Ta ogniskowa znajduje się pomiędzy klasycznymi 35 i 50 mm, dlatego daje bardzo naturalną perspektywę. Można nią sfotografować całą sylwetkę, plany ogólne czy też wykonać dość naturalny portret, zachowując przy tym naturalność kształtów i proporcji.

Dla mnie idealnym rozwiązaniem byłoby posiadanie tych dwóch modeli, które wspólnie pokrywają cały zakres ogniskowych potrzebnych do fotografii ulicznej, ale takiej autentycznej, nie turystycznej – bo turysta zwykle dysponuje zoomem i może sobie jednym ruchem zmienić ten zakres optyczny nie ruszając się z miejsca i praktycznie bez żadnego wysiłku.
Czy mógłbyś opowiedzieć o pozostałych funkcjach aparatów GR, które sobie cenisz?
Na pewno jest to błyskawiczne wybudzenie się aparatu, które w przypadku modelu GR IV wynosi dokładnie 0,6 sekundy. W praktyce ta szybkość ma dla mnie ogromne znaczenie, szczególnie w fotografii ulicznej. Możliwe jest zatem wykonanie ostrej fotografii w czasie poniżej 1 sekundy od momentu dotknięcia włącznika aparatu. Oczywiście odpowiednio wcześniej trzeba też ustawić Snap Focus – u mnie jest to zazwyczaj półtora metra razem z wybraną wartością przysłony f/8 lub f/11 oraz z czasem naświetlania nieschodzącym poniżej 1/100 sekundy.
Pamiętam, że w czasie testów modelu GR IV Monochrom wykonałem w tłumie zdjęcie z czasem ekspozycji wynoszącym aż 1 sekundę. Stabilizacja pozwoliła zachować ostrość nieruchomych elementów kadru, podczas gdy poruszający się ludzie naturalnie się rozmyli. To dobrze pokazuje możliwości 5-osiowej stabilizacji matrycy, której skuteczność producent określa na maksymalnie 6 stopni ekspozycji.
Model GR IV pozwala też fotografować na bardzo wysokich czułościach. Zdarzało mi się pracować nawet w okolicach ISO 50 000 i charakter obrazu nadal był dla mnie atrakcyjny – bardziej przypominał przyjemne cyfrowe „ziarno” niż pikselozę.

Kolejną ważną kwestią jest możliwość indywidualnego zaprogramowania aparatu do takiego stopnia, żeby nie trzeba było w ogóle sięgać do jego menu. Opcji konfiguracji jest bardzo wiele, począwszy od ustawień funkcji przycisków i pokrętła użytkownika na korpusie, aż po wybór kompletu funkcji pod preferowane typy fotografowania – w określonych warunkach oświetleniowych czy też z użyciem konkretnych presetów. Bezpośrednio pod palcem można mieć trzy zupełnie różne konfiguracje ustawień i pracować bardzo szybko, praktycznie tylko jedną ręką.
„Dla mnie bezsprzecznie najważniejszy jest Snap Focus, czyli funkcja, która ustawia ostrość aparatu na konkretnej odległości, z całkowitym pominięciem pracy systemu AF. W połączeniu z wybraną wartością przysłony daje mi to kontrolę nad zakresem głębi ostrości.” - Ł. Gawroński
W modelu GR IV bardzo zwiększyła się też pojemność pamięci wewnętrznej – jest to około 50 GB – więc nie ma nawet potrzeby korzystania ze standardowej karty pamięci, choć oczywiście dodatkowe miejsce na dane może również pełnić funkcję backupu bieżącego materiału.
Na słowa uznania zasługuje ponadto aplikacja GR WORLD, która bardzo dobrze sprawdza się w praktyce. Miałem okazję przetestować ją wielokrotnie w czasie moich fotospacerów, w trakcie których wymieniamy się z uczestnikami zdjęciami na telefonach.
Czy praca z aparatami z serii Ricoh GR wymaga jakiegoś specjalnego podejścia i doświadczenia w kontekście warsztatu fotograficznego?
Oczywiście te aparaty mają swoje mankamenty – nie mają na przykład pełnych uszczelnień, więc trzeba na nie uważać. Konstrukcja z wysuwanym obiektywem również wymaga pewnej ostrożności ze względu na możliwość przedostawania się pyłu i zanieczyszczeń.
Mocne strony GR-a są więc czasem bardzo blisko jego ograniczeń – miniaturowy rozmiar i wysuwany obiektyw pozwalają schować aparat do kieszeni, ale wymagają od użytkownika trochę większej dbałości o sprzęt.
Nie jest to na pewno sprzęt niezniszczalny, choć oczywiście i na tę kwestię znajdą się rozwiązania. Można na przykład zastosować odpowiedni adapter umożliwiający zamontowanie filtra ochronnego. Aparat straci wówczas trochę ze swojej kompaktowości i raczej nie zmieści się już tak łatwo w kieszeni, ale to zawsze kwestia wyboru.
Ze względu na bardzo mały rozmiar korpusu istnieje też ryzyko nieumyślnego przestawienia któregoś z parametrów.
W fotografii ulicznej najczęściej pracuję z zadaną wartością przysłony, co jest też spójne z moim sposobem korzystania ze Snap Focus, natomiast aparat automatycznie dobiera mi czas i czułość. Kontrolę nad ekspozycją zapewnia mi korekta EV, którą mam bezpośrednio pod kciukiem. To niezwykle wygodne rozwiązanie, pozwalające właściwie obsługiwać aparat jedną ręką, ale ma też drugą stronę.
Mnie samemu zdarzyło się kiedyś, że przed oczami miałem kapitalną scenę do sfotografowania, a chwytając aparat, nieświadomie przestawiłem korektę ekspozycji. Ekspozycja poleciała mi w dół aż o 5 EV i zdjęcie przepadło. Ale jak to się mówi: „najlepsze zdjęcia to te, których nie zrobiliśmy”.

Mały gabaryt tych aparatów jest więc ich wadą i zaletą jednocześnie. Są ledwo zauważalne i praktycznie nie zwracają na siebie uwagi – na pewno nie w takim stopniu jak wtedy, gdy przykładamy do twarzy pełnowymiarowy aparat, a ludzie od razu identyfikują nas jako fotografa i zaczynają zadawać pytania.
„Mocne strony GR-a są więc czasem bardzo blisko jego ograniczeń – miniaturowy rozmiar i wysuwany obiektyw pozwalają schować aparat do kieszeni, ale wymagają od użytkownika trochę większej dbałości o sprzęt.” - Ł. Gawroński
Praca z aparatem Ricoh GR wymaga na początku poznania jego możliwości i skonfigurowania go pod własny sposób fotografowania. Kiedy już to zrobimy, możemy praktycznie przestać zaglądać do menu.
Uważam również, że są to w pełni profesjonalne narzędzia, które ze względu na swoje gabaryty oraz brak wizjera zachęcają do sporej kreatywności, ponieważ zdecydowanie łatwiej jest nimi manewrować i poszukiwać ciekawych perspektyw fotograficznych.
Dla mnie brak wizjera jest tutaj zdecydowanie zaletą – w telefonach też przecież nie ma wizjerów, a ludzie generują niebotyczne ilości zdjęć i filmów, patrząc tylko w ekran, a czasem nawet w ogóle z niego nie korzystając.
Dlaczego matryca modelu Ricoh GR IV Monochrom jest wyjątkowa?
W przypadku tej konkretnej matrycy mówimy o bezpośredniej rejestracji informacji o sile światła, a brak interpolowania koloru pozwala uzyskać niezwykle czysty i klarowny obraz w skali szarości, z bardziej wyrazistym detalem. Filtry barwne umieszczone na standardowych matrycach pochłaniają część światła, natomiast w matrycy monochromatycznej ten etap po prostu nie występuje.
Miałem okazję porównać surowy materiał z kolorowego GR-a oraz z modelu Monochrom – i jakość tych czarno-białych plików jest po prostu porażająco dobra, choć oczywiście ciężko ją dostrzec, wrzucając takie zdjęcia przykładowo na Instagram.
Skala szarości obejmuje zakres od 100% czerni do 100% bieli oraz tony pośrednie, czyli gradienty – od takich prawie białych do ciemnoszarych odcieni. Matryca modelu Monochrom potrafi zarejestrować te wszystkie szczegóły w całej gamie pośrednich szarości i w efekcie dostarczyć bardzo dynamiczny, wyrazisty obraz fotograficzny.
Dużo ludzi preferuje czarno-biały obrazek ze względu na brak chaosu informacyjnego. W przypadku skali szarości ten problem rzeczywiście odpada, a dodatkowo jest jeszcze ten, powiedzmy, efekt artystyczny – czyli możliwość pokazania świata w sposób, w który nie widzą go nasze oczy. Coś, co kiedyś wynikało z niedostatków technologicznych, obecnie stało się walorem fotografii artystycznej.
Czy GR może nas czymś zaskoczyć w przyszłości, tak technologicznie?
Inżynierom GR-a przyświeca jasna wizja tego aparatu, który niczym notatnik ma zapisywać codzienność. Ma dosłownie „przykleić się” do ręki. Dużo fotografów, których znam, kompletuje GR-a z innymi systemami fotograficznymi i bardzo sobie chwali jego gabaryty – bo czasem naprawdę z różnych względów lepiej nie wyciągać większego aparatu i pozostać incognito.

Filozofia aparatów Ricoh GR ma swoje twarde założenia i niewiele się w nich zmieniło na przestrzeni lat. Od czasów analogowych charakterystyczne są dla nich znakomite zintegrowane obiektywy, kompaktowe rozmiary i przemyślana ergonomia. Z perspektywy historycznej ta konsekwencja jest dużym walorem.
Oczywiście GR będzie się rozwijał technologicznie, ale moim zdaniem największym wyzwaniem jest właśnie to, żeby przy okazji nie przestał być GR-em.
Można dodawać kolejne funkcje, wizjer, większą matrycę czy inne rozwiązania, tylko w pewnym momencie powstałby zupełnie inny aparat. Dla mnie najważniejsze jest więc, żeby rozwijać tę konstrukcję, zachowując jej podstawową ideę: mały aparat o bardzo wysokiej jakości obrazu, który można zawsze mieć przy sobie.
Czy poleciłbyś GR-a każdemu fotografowi i fotografce?
Modele Ricoh GR doskonale sprawdzą się w obszarze fotografii podróżniczej, ulicznej i portretu środowiskowego.
Docenią je przede wszystkim streetowcy, którzy nie przepadają za noszeniem ciężkiej torby ze sprzętem i raczej preferują mieć przy sobie coś małego i niezawodnego, ale pod pewnymi warunkami – aparaty Ricoh GR nie są odporne na upadki i trzeba na nie po prostu uważać: chronić obiektyw przed pyłem i nie fotografować nimi w deszczu.
Warto też pamiętać o wyłączaniu aparatu, kiedy z niego nie korzystamy. Pozostawienie go włączonego zwiększa zużycie energii, a ponieważ GR uruchamia się błyskawicznie, właściwie nie ma potrzeby, żeby pozostawał cały czas włączony. Ja po prostu wyłączam go między kolejnymi sytuacjami i w razie potrzeby po chwili jestem znowu gotowy do fotografowania.
„Filozofia aparatów Ricoh GR ma swoje twarde założenia i niewiele się w nich zmieniło na przestrzeni lat. Od czasów analogowych charakterystyczne są dla nich znakomite zintegrowane obiektywy, kompaktowe rozmiary i przemyślana ergonomia. Z perspektywy historycznej ta konsekwencja jest dużym walorem.” - Ł. Gawroński
Nie jest to może aparat dla każdego, ale każdy mógłby z niego skorzystać i to właściwie w każdej dziedzinie fotograficznej – bo ma funkcję makro i wielokrotną ekspozycję, może fotografować poklatkowo i tworzyć timelapsy, jest też opcja HDR oraz dostęp do rozmaitych presetów.
Bardzo dużo można zdziałać tym aparatem pomimo jego pozornych ograniczeń, jednak przy świadomym użytkowaniu przestają one być ograniczeniami w praktyce.
Dziękuję za rozmowę.

Wywiad z Łukaszem Gawrońskim przeprowadziła Justyna Miodońska.
Wszystkie fotografie zawarte w artykule są autorstwa Łukasza Gawrońskiego. Kopiowanie oraz rozpowszechnianie fotografii bez zgody autora jest surowo zabronione.
Sprawdź inne teksty na blogu FotoPlus:
Ricoh GR III w fotografii krajobrazu
Opowieść o wyjściu z podziemia. Światłoczuła droga Radosława Wojnara
Jak robić dobre portrety? Praktyczne wskazówki Grzegorza Maciąga
Najnowsze
Zostań naszym stałym czytelnikiem
Bądź na bieżąco z nowościami foto-wideo, inspiruj się wybitnymi twórcami, korzystaj z praktycznych porad specjalistów.
Poinformujemy Cię o super promocjach, interesujących kursach i warsztatach.