Jak robić dobre portrety? Praktyczne wskazówki Grzegorza Maciąga
Justyna Miodońska • 8 kwietnia 2026 • 8 min
W czym tkwi sekret udanych fotografii portretowych? Czy to kwestia idealnie dobranych parametrów technicznych, czy może jednak czegoś, czego nie znajdziemy w instrukcji obsługi aparatu? O warsztacie, który pomaga „chwytać" emocje i o tym, dlaczego miękkie kompetencje są najważniejszym narzędziem w torbie fotografa, rozmawiam z Grzegorzem Maciągiem.
Dobry portret – czyli jaki?
Myślę, że jest to jedno z najbardziej powszechnych, a zarazem najtrudniejszych pytań, jakie można zadać fotografowi, ponieważ nie ma tutaj jednoznacznej odpowiedzi. Sytuacji nie poprawia również fakt, że zewsząd zalewają nas wizualne popłuczyny – tak bardzo charakterystyczne dla współczesności, która kaleczy język wizualny i odbiera mu jego wysublimowany czar.
W świecie, w którym tak łatwo wypreparować sztuczne piękno, rola fotografa jest szczególnie ważna, ponieważ może on stanąć na straży ontologii samego medium wymagającego ludzkiej obecności oraz wzajemnej interakcji – co w dobie generatywnej sztucznej inteligencji wydaje się być niestety... „reliktem przeszłości".
Stojąc w opozycji do dzisiejszych trendów, nadal preferuję pytać o rady mądrych ludzi – a nie maszyny – choć wiem, że przyzwyczailiśmy się do ich szybkich i zwięzłych odpowiedzi.
Dlatego dziś będzie konkretnie i na temat, i to na dodatek we współpracy ze wspaniałym fotografem Grzegorzem Maciągiem – członkiem Związku Polskich Artystów Fotografików oraz grupy Jurassic Photo Team, który udzielił mi krótkiego, aczkolwiek bardzo merytorycznego wywiadu w temacie portretu.
Fotograficzne rady Grzegorza Maciąga
➡ Od jakich wartości ekspozycji zazwyczaj zaczynasz pracę, aby uzyskać charakterystyczną plastykę obrazu i ostrość na oku? Czy stosujesz jakąś „złotą" zasadę?
Jeżeli chodzi o moje ustawienia, o złoty trójkąt ekspozycyjny, to tak naprawdę nie ma czegoś takiego – ponieważ zawsze trzeba działać w odniesieniu do warunków oświetleniowych, które zastajemy w danej sytuacji.
Ja zaczynam swoją pracę od ustawienia przysłony i żeby właśnie tę plastykę wydobyć, to korzystam z „full opcji" głębi ostrości – to znaczy, że jeśli mam przykładowo założoną 35-tkę ze światłem f/1.4, to korzystam właśnie z tej wartości, a jeśli mam 85-tkę z f/1.8, to fotografuję na f/1.8; zawsze więc staram się ustawić możliwie najniższą wartość przysłony.
Jeżeli chodzi o dobry czas naświetlania, to tutaj warto pamiętać o zasadzie odwrotności w kontekście doboru czasu względem ogniskowej obiektywu, który nie powinien być dłuższy niż odwrotność ogniskowej, którą akurat fotografujemy; dla mnie 1/200 sekundy to jest takie minimum przy portretach i staram się tego trzymać.
Wartość ISO dostosowuję natomiast na końcu – do okoliczności, które się pojawiają; przeważnie zaczynam od ISO Auto i wtedy widzę, na jakim „poziomie" jestem z ekspozycją.
Często korzystam też z funkcji aparatu, która mnie bardzo wspomaga, czyli Eye Autofocus – używam jej od momentu, jak tylko się pojawiła i od tamtej pory mam trochę inne zmartwienia: bo zamiast zastanawiać się przy edycji, który portret mam z ostrością na oku, to muszę decydować, który portret mam po prostu wybrać – to taka wypadkowa technologicznej dobroci...
➡ Jakie jest Twoje ulubione ustawienie świateł, które zawsze daje profesjonalny efekt na zdjęciu?
Moim ulubionym światłem jest zdecydowanie światło rembrandtowskie, ale nie zawsze pasuje ono do wszystkich rysów twarzy – i to trzeba sobie zapamiętać!
Osobom początkującym polecam tak naprawdę spróbować wszystkich ustawień światła; oświetlenia typu paramount – nazywanego również butterfly – światła krawędziowego (edge), tylnego (back light) czy też całkiem bocznego (split light).
Trzeba tych wszystkich schematów doświadczyć, żeby zobaczyć, jak dane światło wpływa na twarz modela lub modelki.
Światło portretowe – krótka charakterystyka
| nazwa oświetlenia | ustawienie | uzyskany efekt |
| Rembrandt | To jedno z najbardziej klasycznych ustawień światła, hołdujące twórczość holenderskiego malarza. Jest ono umiejscowione pod kątem 45° względem nosa modela oraz powyżej poziomu jego oczu. | Najbardziej rozpoznawalnym elementem Rembrandta jest mały trójkąt światła pod okiem powstały na zacienionym policzku. Jest to oświetlenie lekko dramatyczne o wyjątkowej plastyce, które nadaje twarzy głębię oraz trójwymiarowość. |
| Paramount (butterfly) | Nazwa tego rodzaju oświetlenia pochodzi od legendarnego studia filmowego Paramount, które umiłowało je sobie już w czasach złotej ery Hollywood – w tej konfiguracji światło znajduje się wysoko nad twarzą modela i jest skierowane w dół. | Oświetlenie Paramount daje efekt delikatnego liftingu twarzy – wysmukla ją, wygładza oraz pięknie podkreśla kości policzkowe. Kluczową cechą tego światła jest cień w kształcie motyla, który pojawia się pod nosem fotografowanej osoby; schemat ten często wykorzystuje się w sesjach beauty. |
| Loop (tzw. pętelka) | Ta forma oświetlenia stanowi połączenie dwóch poprzednich schematów; światło ustawione jest nieco z boku – pod kątem typowym dla Rembrandta – oraz z góry – jak w przypadku Paramount. | W tej sytuacji powstaje cień nosa o kształcie niewielkiej pętelki (po stronie przeciwnej do lampy), który nie powinien jednak połączyć się z cieniem na policzku, a bardziej „celować" w stronę kącika ust. To najbardziej uniwersalny rodzaj oświetlenia, ponieważ imituje sposób, w jaki oświetla nas słońce, a także pasuje do większości kształtów twarzy. |
| Edge light (Rim) | Jest to oświetlenie typu krawędziowego (konturowego), ustawione za modelem, skierowane w jego plecy lub głowę. | Powstaje jasna obwódka (kontur) wokół sylwetki modela, która oddziela go od tła, a całości kompozycji dodaje więcej przestrzeni. |
| Split light | W tym przypadku światło umieszczone jest dokładnie z boku modela pod kątem 90°. | Twarz osoby fotografowanej zostaje dosłownie podzielona na pół, co buduje bardzo dramatyczny i teatralny efekt; tekstura skóry jest podkreślona i wyrazista. |
| Back light | Jest to rodzaj oświetlenia tylnego – często nazywanego kontrowym – którego źródło znajduje się za plecami modela i świeci prosto w stronę aparatu. | Funkcją oświetlenia kontrowego jest przede wszystkim separacja modela od tła oraz uzyskanie efektu trójwymiarowości. |
Światło portretowe – przykłady praktyczne






➡ Jak w Twoim procesie fotograficznym wygląda przejście od szerokiego planu do ciasnego portretu?
Mam w swojej torbie fotograficznej kilka stałek i one bardzo pomagają mi w tym, żeby poruszać się po planie fotograficznym – przesuwać się i ustawiać odpowiednio względem danego kadru. Jeśli jest on nieruchomy i nie mogę go zmienić – podobnie jak ustawień modela – to wtedy „tym kadrowaniem jestem ja sam" i muszę się poruszać przód-tył, góra-dół...
Oczywiście pamiętamy o tym, żeby nie ciąć w stawach – tniemy pomiędzy! – i to jest złota zasada.
➡ Często mówi się, że obiektyw 85 mm jest królem portretu. Czy zgadzasz się z tym stwierdzeniem?
Rzeczywiście ogniskowa 85 mm była niegdyś moim ulubionym szkłem portretowym; mam ukochanego Zeiss'a 85 mm ze światłem f/1.4, choć obecnie go „zostawiłem" – on jest jeszcze na śrubokręcie... ale naprawdę go uwielbiam.
Przeszedłem teraz na ogniskową 35 mm, ponieważ lubię ludzi – lubię być blisko, lubię tę interakcję – moment, w którym można komuś tak naprawdę zajrzeć głęboko w oczy...
35-tka towarzyszy mi w mojej drodze „szeroko–ciasno–detal" już od dobrych dwóch, trzech lat; trzeba oczywiście dużo ćwiczyć, trzeba się nachodzić... ale jest to też piękny proces.
➡ Jaki jest jeden, najczęstszy błąd w ustawieniach ekspozycji lub świetle, który sprawia, że portret traci profesjonalny wygląd?
Błędy trzeba popełniać, bo inaczej niczego się nie nauczymy... ale mogę polecić coś innego – większy poziom samokrytyki, ciągłą analizę, edycję i praktykowanie Sztuki Wyboru.
Dobrze jest też konsultować swoje prace z kimś, kto ma większe doświadczenie, bo taka osoba też może wskazać na pewne błędy, a jeśli chodzi o światło... to jeśli jest, to trzeba z niego korzystać.
Polecam więc uczyć się, szkolić się, czytać, analizować, inwestować w siebie, oglądać albumy i czytać prasę branżową!
➡ Bardzo dziękuję za rozmowę.
„(...) przeszedłem teraz na ogniskową 35 mm, ponieważ lubię ludzi – lubię być blisko, lubię tę interakcję – moment, w którym można komuś tak naprawdę zajrzeć głęboko w oczy (...)” - Grzegorz Maciąg
Wywiad z Grzegorzem Maciągiem przeprowadziła Justyna Miodońska.
Wszystkie fotografie zawarte w artykule są autorstwa Grzegorza Maciąga. Kopiowanie oraz rozpowszechnianie fotografii bez zgody autora jest surowo zabronione.
Koniecznie zapoznaj się z pozostałymi wywiadami, które przeprowadziliśmy z fantastycznymi twórcami:
„Gdy kręcę film, to nim żyję i czerpię z tego radość tu i teraz". Rozmowa z Krystianem Bielatowiczem
Opowieść o wyjściu z podziemia. Światłoczuła droga Radosława Wojnara
Najnowsze
Zostań naszym stałym czytelnikiem
Bądź na bieżąco z nowościami foto-wideo, inspiruj się wybitnymi twórcami, korzystaj z praktycznych porad specjalistów.
Poinformujemy Cię o super promocjach, interesujących kursach i warsztatach.